Start Żeglarski Szczecin Kontrowersje wokół muzeum - Morskie czy Narodowe?

Kontrowersje wokół muzeum - Morskie czy Narodowe?

Rozmowa z Maciejem Krzeptowskim, muzealnikiem i kapitanem jachtowym

Czy Muzeum Morskie ma być oddziałem Muzeum Narodowego, czy zupełnie osobną placówką? Spór ten wydaje się został rozstrzygnięty w ub. r., gdy po zakończeniu The Tall Ships‘ Races i niebywałym sukcesie tej wielkiej imprezy żaglowców, najwyżsi przedstawiciele władzy w Szczecinie opowiedzieli się za budową od podstaw Muzeum Morskiego w naszym mieście. Przeznaczono nawet na ten cel odpowiedni teren na Łasztowni bezpośrednio przy wodzie. Padła też deklaracja wielomilionowej kwoty na pierwsze prace. Im dalej od tych publicznych deklaracji, tym jakby było o nich ciszej, a nawet dyrektor Muzeum Narodowego Lech Karwowski oświadczył, że za te pieniądze wybuduje przybudówkę na tyłach muzeum na Wałach Chrobrego i tam zorganizuje dział morski. Po tej wypowiedzi w środowisku żeglarskim, a także morskim niemal zawrzało. Jak to? Były pieniądze, był teren, a tu obecne muzeum chce przechwycić środki i zbudować coś na kształt namiastki działu morskiego. Zapytajmy dyrektora Karwowskiego, co dotąd zrobił, aby ekspozycji morskiej znajdującej się na tyłach muzeum nie trzeba się było wstydzić i pada odpowiedz: nie zrobił nic lub niemal nic. Bo przecież tych kilka łodzi rybackich i statkowe urządzenia zgromadzono na tyłach muzeum jakby w jakimś zapomnianym magazynie...

- Czemu Muzeum Morskie nie może być działem Muzeum Narodowego - pytamy, muzealnika, ichtiologa i żeglarza Macieja Krzeptowskiego?

- Odpowiedź jest prosta, a nawet mam kilka takich odpowiedzi - stwierdził rozmówca. Po pierwsze duże i niezwykle ciekawe muzea morskie na świecie są osobnymi placówkami, których głównym zadaniem jest właśnie przedstawianie gospodarki morskiej, życia mórz i oceanów, flory i fauny tam zawartej, a ze względu na bogactwo dostępnych zbiorów muzea te cieszą się ogromną popularnością publiczności. Są magnesem, przyciągającym do określonej miejscowości bardzo wiele osób. Tak dzieje się w niewielkiej niemieckiej miejscowości Stralsund, do której ciągną wycieczki młodzieży także z Polski, nie wspominając o żeglarzach. Podobnie w Gdańsku, gdzie Muzeum Morskie jest samodzielną placówką, a obok przy nabrzeżu cumuje „Sołdek”, swego czasu chluba szczecińskiego PŻM, obsługujący przez kilkadziesiąt lat bałtycką linię węglową.

- Po drugie - kontynuuje M. Krzeptowski - jeśli znajdziemy się na tyłach muzeum to nawet nie widać stamtąd Odry, nie mówiąc o eksponowaniu dawnych jednostek pływających, cumujących przy nabrzeżu i dostępnych zwiedzającym. Muzea, które znam rozlokowały się nad wodą, a w przystaniach cumują leciwe statki i żaglowce. Płynąc z Ludomirem Mączką wokół globu trafiliśmy w Nowej Zelandii do Auckland i takiego morskiego muzeum, a w zasadzie do przystani, w której eksponowano ciekawe jednostki. Dla Nowozelandczyków nasz jacht „Maria” był czymś tak niezwykłym i z tak dalekiego zakątka świata, że zaliczono nas również do tamtejszej ekspozycji i za darmo zgotowano gościnę. Muzeum wykonało stosowną tablicę informacyjną, a my przez wiele miesięcy mogliśmy tam cumować, mieszkać, remontować jacht, a nawet spożywać na pokładzie posiłki, wszystko to przy licznie odwiedzających wycieczkach i indywidualnych turystach. Takich żywych eksponatów było tam jeszcze kilka.

- Po trzecie wreszcie: Muzea morskie na świecie mają ogromną siłę oddziaływania i kierownictwo Muzeum Narodowego w Szczecinie zdaje sobie z tego sprawę i prawdopodobnie dlatego próbuje to przyszłe morskie wtłoczyć między dział afrykański a jakiś inny, by nie „podskoczyło za wysoko”. A swoją drogą co stałoby na przeszkodzie, aby ekspozycja afrykańska znalazła się w nowym muzeum morskim. I to nie dlatego, że żyją tam dzikie zwierzęta i murzyniątka, ale dlatego że m.in. szczecińska PŻM miała z Afryką stałe połączenia żeglugowe i to dzięki pływającym na czarny ląd statkom udało się zgromadzić afrykańską kolekcję.

Rozmowę z Maciejem Krzeptowskim kończymy dość pesymistycznie. Uważny obserwator dostrzeże na gmachu muzeum przy Wałach Chrobrego, nad głównym wejściem i balkonem napis: „Muzeum Morskie”. Tak było jeszcze w latach czterdziestych, gdy po wojnie organizowano to muzeum i gromadzono zbiory, tworzono kolekcje statków, aparatury nawigacyjnej, modele portów, rybołówstwa, ichtiologiczne i inne. Na 25-lecie gospodarki morskiej w naszym regionie m.in. Maciej Krzeptowski przygotowywał specjalną ekspozycję. Osobiście dzień i noc w chłodni „Gryfa” preparował okazy ryb i krabów przywiezione przez statki rybackie, a nawet wielkiego grinwala, który zaplątał się w sieci. Cała wystawa odniosła ogromny sukces, ale wkrótce kierownictwo zadecydowało o jej likwidacji. Całe szczęście, że eksponaty jak również nasz rozmówca przenieśli się do nowego Muzeum Rybołówstwa Morskiego w Świnoujściu i w ten sposób uratowano przyrodnicze okazy. Podobny los spotkał w Muzeum Narodowym unikatową wystawę o Polakach w rejonach polarnych. M. Krzeptowski otrzymał za organizację tej wystawy nagrodę ministra kultury jako „Wydarzenie roku”, ale wkrótce musiał wystawę likwidować... Zdaje się, że z ekspozycji morskiej aktualny pozostał tylko napis na frontonie budynku.

Rozmawiał - Andrzej Gedymin - "Kurier Szczeciński"
Zdjęcia - Wiesław Seidler


 
 

Jachty mieczowe



POLECAMY
Chcesz kupić ? KliknijPrzewodnik żeglarski




POLECAMY
Chcesz kupić ? KliknijKalendarz 2012


Nowy portal dla żeglarzy

Portal dla żeglarzy
portalżeglarski.pl

Szukaj


Odwiedziło nas:

mod_vvisit_counterDzisiaj103
mod_vvisit_counterW tym miesiącu1115
mod_vvisit_counterOgółem364334