Aż trudno uwierzyć, że minęło już prawie 35 lat od chwili powołania Klubu Żeglarzy Samotników. Było to dokładnie w niedzielę 3 sierpnia 1975 roku o godz. 17:00 w Ośrodku Sportów Wodnych Stoczni Szczecińskiej im. A. Warskiego. Przez kolejnych osiem lat spotykali się corocznie i wspierali się codziennie. To właśnie codzienne wsparcie było ich dewizą żeglarską.
W sobotnie popołudnie, w tawernie JK AZS w Szczecinie spotkali się ponownie po tak długim okresie przerwy. Tym razem było ich ośmiu, oczywiście w krawatach świadczących o przynależności do klubu skupiającego żeglarzy, których łączy wspólna morska przygoda przeżyta samotnie. Na spotkaniu pojawili się również nowi zainteresowani członkostwem i sympatycy żeglarstwa.
Na spotkaniu zadeklarowano przede wszystkim kontynuację tradycji istniejącego Klubu oraz jego reaktywację, chociaż jego działalność nie była nigdy zawieszona. Dyskutowano również nad przyszłością Klubu i uzgodniono, że jego działalność będzie sformalizowana – powołane zostanie stowarzyszenie z wpisem do ewidencji stowarzyszeń. Do sfinalizowania tego tematu upoważniono kapitanów Michała Kęszyckiego i Janusza Charkiewicza oraz Piotra Stelmarczyka. Omówiono również zasady przyjmowania nowych członków. Wymagane minimum to 500 Mm samotnej żeglugi lub udział w morskich regatach samotników. Przynależność zostanie udokumentowana wpisem do księgi, a każdy nowy członek otrzyma krawat klubowy oraz proporczyk. Uzgodnienie wszystkich szczegółów oraz oficjalna rejestracja Klubu ma być zakończona do 3 sierpnia br. i na ten dzień wyznaczono kolejne spotkanie.
Spotkanie uatrakcyjnił samotny zeglarz Radosław Kowalczyk prezentując swój projekt startu w roku 2013 w regatach Mini Transat na trasie Francja - Brazylia na jachcie o długości 6,5 m.
Po zakończeniu części oficjalnej pojawiło się wiele archiwaliów, zdjęć i dokumentów „z dawnych lat”. Największe zainteresowanie wzbudziły dwa tomy Księgi Klubu, do której wpisywali się członkowie Klubu Żeglarzy Samotników – było ich razem czterdziestu sześciu. Niestety, jedenastu odeszło już na wieczną wachtę.
kpt. Janusz Charkiewicz











