Start Aktualności Aktualności „Zakątki” dla żeglarzy

„Zakątki” dla żeglarzy

Drukuj
    „Zainicjowany ambitny projekt „Floating Garden” - napisali do prezydenta Szczecina Piotra Krzystka żeglarze ze Stowarzyszenia Klubu Kapitanów Jachtowych - słusznie zakłada optymalne wykorzystanie szczecińskich i podmiejskich obszarów wodnych. Rozległe akweny - piszą dalej - ze swoimi wyspami i zatoczkami już obecnie dają tysiącom szczecinian oraz osobom odwiedzającym nasze miasto możliwość spędzenia wolnego czasu i wypoczynku na łonie natury, w otoczeniu bujnej przyrody.
 
 Z roku na rok rośnie flotylla jachtów żeglujących po naszych szczecińskich wodach, przybywa też kajaków, motorówek i łodzi wędkarzy. Temu pozytywnemu zjawisku nie towarzyszy jednak oczekiwana dbałość o środowisko naturalne oraz o stworzenie wodniakom właściwych warunków korzystania z tych akwenów. Praktycznie w całym rejonie wielkiego Szczecina oraz na wodach przyległych brak odpowiednio przygotowanych miejsc postojowych, tworzonych poza istniejącymi przystaniami jachtowymi, choćby na wzór leśnych parkingów. Taką rolę mogłyby spełniać proponowane przez nas „Zakątki jachtowe”, zapewniające bezpieczne cumowanie, wyjście z jachtu lub łodzi na brzeg, rozpalenie ogniska lub grila, rozstawienie namiotu, spożycie posiłku i kącik sanitarny”.
 
      List do prezydenta kończy przykładowa propozycji urządzenia na początek pięciu takich zakątków: wyspa Dębina (Umbriaga), rzeka Święta (Głębia i Kwadrat), wyspa Radolin (Wydrwik), i Dąbski Nurt (Kanał Jacka). - Większość tych lokalizacji - powiedział nam kpt. Mieczysław Lewicki, prezes Klubu Kapitanów Jachtowych - należy do Skarbu Państwa, Urzędu Morskiego, Gminy Szczecin i innych urzędów. Z kolei niemal cała wschodnia część Jeziora Dąbie podlega Lasom Państwowym. Lasy świetnie poradziły sobie z parkingami przy szosach, budując dla kierowców zgrabne miejsca odpoczynku. Sądzimy, że podobne – jedno czy dwa - mogłyby powstać nad Jeziorem Dąbie. Również Urząd Morski w Szczecinie mógłby bez większych nakładów zdjąć tablice zakazujące wstępu na popularny pomost do stawy nawigacyjnej przy tzw. Umbriadze i trochę to miejsce zagospodarować. Żeglarze niemal od zawsze - mimo zakazujących tablic - spotykają się tam podczas weekendów, gdyż na Dużym Dąbiu poza Lubczyną nie ma innych możliwości. Jeszcze przed laty można było zacumować przy resztkach pomostu w Czarnej Łące, ale już niewiele tam pozostało.

    Podobnie słynny „Kanał Jacka”, między Regalicą a Małym Dąbiem. Jest to miejsce najbliższe przystaniom żeglarskim, a w każdy letni weekend cumuje tam bardzo wiele jachtów. „Cumują” to zbyt wielkie słowo, bo żeglarze przymocowują jachty do pni i konarów drzew, lub jeden do drugiego. Wyjście na ląd to sztuka, jak również poruszanie się wśród chaszczy. Wyspy Międzyodrza przed wojną były przynajmniej częściowo zagospodarowane i w kilku miejscach znanym żeglarzom jeszcze dziś, omijając mielizny i przybrzeżne zarośla, spotkać można zdziczałe warzywa i drzewa owocowe.
 
        Także gospodarze nadbrzeżnego pasa toru wodnego powinni oblewać się wstydem i rumieńcem za każdym razem, gdy do portu w Szczecinie płynie obcy statek. Po zachodniej stronie toru są w rejonie Szczecina budki, pomosty i jakieś rozwalające się konstrukcje, a po wschodniej stronie dzika przyroda, gnijące w wodzie konary drzew i chaszcze nie do przebycia – jak na zdjęciach. Z takim przybytkiem do „Floating Garden” to nam jeszcze bardzo daleko. Podobno na wyspach między torem wodnym a jeziorem Dąbie żyją dziki i chyba jest im tam znakomicie... Może w sezonie 2010, na 65-lecie polskiego żeglarstwa w Szczecinie, coś się zmieni na lepsze?
 
Andrzej Gedymin – „Kurier Szczeciński”
Zdjęcia: Wiesław Seidler
 






 


 

Nowy portal dla żeglarzy
Rejsuj.pl

Szukaj


Odwiedziło nas:

mod_vvisit_counterDzisiaj116
mod_vvisit_counterW tym miesiącu9657
mod_vvisit_counterOgółem165709